niedziela, 22 stycznia 2012

w Nowym Roku

Coraz mniej mnie tutaj, po 4 latach blogowania (minęły 6 stycznia) doszłam to etapu, w którym nie odczuwam już takiej potrzeby pisania o swoim życiu jak kiedyś.
Poza tym czasu też coraz mniej, w pracy pracuję, popołudnia mam dla dzieci, wieczorem ogarniam dom a gdy siadam do komputera przeważnie jest już noc. Poza tym moja fotograficzna pasja pochłonęła mnie już całkowicie, mam milion pomysłów na sekundę na różne sesje i wiele z tego realizuję, jak np. ostatnie zabawy z wodą i bąbelkami, to co umieściłam na flogu to zaledwie kropla w morzu z tego co mam jeszcze do pokazania a każdego dnia przybywa mi po ok 100 zdjęć, nie wiem kiedy to wszystko obrobię i pokażę, pewnie gdzieś na emeryturze.

W mojej nowy pracy bywa różnie, są plusy i minusy nowego miejsca i obowiązków, choć z dużą przewagą plusów także bilans wychodzi mimo wszystko na plus. Jednak minusy już oczywiście mnie wkurzają ale ja taka jestem, w gorącej wodzie kąpana ;) nie mam cierpliwości i jak mnie coś wkurza to od razu i na poważnie :/
Jednak jak już napisałam wcześniej bilans mimo wszystko wychodzi na plus i nadal cieszę się z podjętej w październiku decyzji i nie cofnęłabym jej! Minusy mam nadzieję wyeliminować ;)
Tak czy inaczej pracy mam bardzo dużo, przełom roków to chyba najgorszy moment jaki można sobie wybrać na zmianę pracy :/ Kończenie roku w systemie, którego się nie zna i dopiero uczy i w zasadzie bez żadnej pomocy to naprawdę mega wyzwanie, nie było łatwo, narobiłam sporo nadgodzin :/ do tego zmęczenie mocno daje o sobie znać. Tak jeszcze pewnie podziałam przez styczeń i początek lutego, potem powinno się unormować, zobaczymy...

Z innych ważnych spraw to zakończył się pierwszy semestr szkoły. Myślę, że mogę powiedzieć, że Jot skończył go z wyróżnieniem i to podwójnym bo najpierw na zebraniu podsumowującym semestr pani powiedziała, że Jot znajduje się w czwórce najlepiej czytających dzieci a na następny dzień, podczas ostatnich zajęć przed feriami pani powiedziała, że Jot jest najgrzeczniejszym dzieckiem w klasie i, że chłopcy powinni brać z niego przykład. Dzieci biły brawo a ja pękłam z dumy jak się dowiedziałam :D

Młodszy głównie mówi, mówi i mówi, cały czas! Tworzy zdania z dwóch wyrazów, wymawianych po swojemu ale coraz bardziej wyraźnie. Poza tym zamienił się w mały dyktafon i powtarza wszystko, dosłownie wszystko! To co mu się powie i to co usłyszy a słyszy też wszystko. Uwielbiam jego głosik i uwielbiam go słuchać :)
Niestety nadal jest ode mnie przesadliwie uzależniony, od momentu jak wejdę do domu nie liczy się nikt i nic tylko ja a gdy ktoś inny chce coś z nim zrobić to następuje mega histeria bo tylko mama... mama oczywiście nie może ruszyć się na krok bez dziecka, nie może się przebrać, zjeść ani odpocząć i tak trwa to już ponad rok ... ale nie złoszczę się tym, wiem, że są to chwile, za którymi jeszcze kiedyś będę bardzo tęsknić i z łezką w oku wspominać...