sobota, 2 listopada 2013

Bilansowe strachy

Mój pobyt w sanatorium powoli dobiega końca. Jutro zaczynam ostatni tydzień. To miał być czas regeneracji, leczenia, relaksu i takich tam innych momentów tylko dla mnie. Nie do końca tak było/jest ale to długa historia i nie w temacie posta, więc może innym razem.

A co do bilansu to na chwilę przed moim wyjazdem zaliczyliśmy z Młodszym bilans czterolatka. Poszłam spokojna, bo przecież co to dla mnie taki bilans, nie jeden mam już za sobą mając dwoje dzieci. Poza tym sama wiedziałam co jest nie tak i na co chcę skierowania itd, itp. Jakież było moje zdziwienie gdy pani doktor dopatrzyła się jeszcze paru innych nieprawidłowości w tym jakichś szmerów, ze strachu nawet nie napiszę gdzie.
Tak czy inaczej lista skierowań jaką otrzymaliśmy jest długa:
1. Alergolog - bo Młodszy wykazuje silne powiązanie genetyczne ze swoim tatą ;) i podobnie jak on ma różne alergiczne objawy, czas zbadać ich przyczynę.
2. Ortopeda - niestety Młodszy bardzo koślawi stopy, szczególnie jedną :( na razie na własną decyzję kupiliśmy buty profilaktyczne (po przeprowadzeniu konkretnego rozeznania w temacie) zdecydowałam się na buty Mrugały.
3. Kardiolog -  tak jak pisałam, szmery :(
4. Chirurg - brrr, podejrzenie stulejki. Dla mnie to temat od czapy bo jestem wychowana na szkole, że chłopcom nic się tam nie rusza i wszystko się samo normuje. Ale pani doktor kazał pokazać Młodszego chirurgowi :/
5. Laryngolog i okulista - ale tu już jesteśmy w trakcie.
Laryngologicznie badamy się od lata. Młodszy miał/ma niedosłuch, w trakcie, po i czasem jeszcze bardzo długo po infekcjach. Wykresy wychodzą płaskie. Czasem na chwilę się odblokuje a potem znowu beton :/ Przed nami kolejne badanie słuchu po miesięcznej kuracji. Zobaczymy.
A okulista to jak już pisałam w poprzednim wpisie, Młodszy nosi okulary. Zaczęło się od zezowania jednym oczkiem :( na badaniu bez atropiny wyszła duża wada, po atropinie badanie się potwierdziło. Jedno oko + 7,5, drugie +8. Jak się okazało to bardzo duża wada. Młodszy nosi okularki (jak denka od słoików) od 20 września. Na kontroli po miesiącu noszenia pani doktor dołożyła obturator na jedno oczko. Bidny ten mój Młodszy ale co zrobić, leczyć trzeba... Na razie bardzo dobrze idzie noszenie i okularów i obturatora, który to Młodszy sam sobie wybrał :) Niedługo kolejna wizyta kontrolna.

To byłoby na tyle jeżeli chodzi o bilans...

A z innych spraw to powoli szykuję się do zorganizowania na moim blogu zabawy "Podaj dalej", na którą to z ogromnym zaskoczeniem załapałam się w bardzo trudnym dla mnie czasie bo w zaledwie miesiąc po operacji... a prezent jaki otrzymałam był przecudny :) wkrótce zamierzam go pokazać na blogu a potem podać dalej w swojej wersji ;)