Byłam wczoraj na usg genetycznym.
Wszystko jest ok !!!
Nosek, przezierność karkowa, kości czaszki, serduszko, nóżki, rączki...
Wielkie szczęście, ogromna ulga i cudowny widok !!!
Skarbek ma 6cm i zgadza się wielkością równiutko co do dnia ciąży, czyli 12t4d.
O płci nie było mowy i niestety nie mam też nagrania z usg bo nagrywarka się ginowi popsuła i nie nagrywa, ale co tam, moje serce i tak zrobiło zdjęcie J
Teraz mogę spokojnie cieszyć się zbliżającymi Świetami czego i Wam życzę...
sobota, 11 kwietnia 2009
sobota, 4 kwietnia 2009
I po urodzinach...
M zadowolony, ja w związku z tym też bo uwielbiam jak M się cieszy :)
Urodziny się udały, teraz czas na moje, równiutko za miesiąc...
Holterek założony dziś ok 13:00 i już powoli zaczynam go odczuwać na sobie choć nie jest źle.
Z dzisiejszych dolegliwości to jak zwykle dopadł mnie silny ból głowy i nadal też zmagam się z tym koszmarnym bólem gardła, niestety nie działa już nic: tantum verde, glosal czy mleko z miodem dają tylko chwilową ulgę, płukanie wodą z solą czy wodą utlenioną nie daje żadnego efektu :(
Jestem już strasznie umęczona tym bólem, do tego łeb mi pęka już któryś tydzień, no nie jest fajnie.
Przynajmniej u Jota poprawa.
Urodziny się udały, teraz czas na moje, równiutko za miesiąc...
Holterek założony dziś ok 13:00 i już powoli zaczynam go odczuwać na sobie choć nie jest źle.
Z dzisiejszych dolegliwości to jak zwykle dopadł mnie silny ból głowy i nadal też zmagam się z tym koszmarnym bólem gardła, niestety nie działa już nic: tantum verde, glosal czy mleko z miodem dają tylko chwilową ulgę, płukanie wodą z solą czy wodą utlenioną nie daje żadnego efektu :(
Jestem już strasznie umęczona tym bólem, do tego łeb mi pęka już któryś tydzień, no nie jest fajnie.
Przynajmniej u Jota poprawa.
piątek, 3 kwietnia 2009
Urodziny M.
To już dziś :) a pogoda jak co rok przepiękna :)
Od zawsze na urodziny M jest właśnie tak jak dziś a bywało nawet cieplej, wręcz upalnie.
Do dziś pamiętam pewien rok gdy jechałam z tortem przez pół miasta i już myślałam, że go nie dowiozę bo w cieniu było chyba 25 stopni...
Dziś tortu nie będzie bo świętujemy jutro.
I obym się jutro czuła lepiej niż dziś.
Od zawsze na urodziny M jest właśnie tak jak dziś a bywało nawet cieplej, wręcz upalnie.
Do dziś pamiętam pewien rok gdy jechałam z tortem przez pół miasta i już myślałam, że go nie dowiozę bo w cieniu było chyba 25 stopni...
Dziś tortu nie będzie bo świętujemy jutro.
I obym się jutro czuła lepiej niż dziś.
czwartek, 2 kwietnia 2009
środa, 1 kwietnia 2009
Jest źle
Chorujemy :(
Jot wylądował wczoraj u lekarza po tym jak dwie godziny dusił się od kaszlu.
Dobrze, że nie czekaliśmy do jutrzejszej wizyty u laryngologa.
Do problemu z uszami dołączyły oskrzela, dostaliśmy antybiotyk, po którym byłam już dobrej myśli, jak się okazało - zbyt wcześnie.
Dziś od 4:30 rano to samo co wczoraj, duszący kaszel, bez przerwy, cichnie może na kilka minut a potem kolejna seria. Nie pomaga nic a nic, żadne syropy (mamy wszystkie z możliwych a nawet więcej), żadne nawilżacze, sterimary i inne cuda, których mam już chyba pół apteki w domu.
Do tego ja obudziłam się dziś z bolącym migdałem, który promieniuje mi aż do ucha, a wczoraj myślałam że się wyleczyłam i, że jest już ok... jutro Jot jedzie do laryngologa a ja do internisty, tyle, że co on mi pomoże... no i jak tu przetrwać noc z tymi atakami... Płakałam dziś pół dnia z żalu i bezsilności nad własnym, umęczonym dzieckiem...
Jot wylądował wczoraj u lekarza po tym jak dwie godziny dusił się od kaszlu.
Dobrze, że nie czekaliśmy do jutrzejszej wizyty u laryngologa.
Do problemu z uszami dołączyły oskrzela, dostaliśmy antybiotyk, po którym byłam już dobrej myśli, jak się okazało - zbyt wcześnie.
Dziś od 4:30 rano to samo co wczoraj, duszący kaszel, bez przerwy, cichnie może na kilka minut a potem kolejna seria. Nie pomaga nic a nic, żadne syropy (mamy wszystkie z możliwych a nawet więcej), żadne nawilżacze, sterimary i inne cuda, których mam już chyba pół apteki w domu.
Do tego ja obudziłam się dziś z bolącym migdałem, który promieniuje mi aż do ucha, a wczoraj myślałam że się wyleczyłam i, że jest już ok... jutro Jot jedzie do laryngologa a ja do internisty, tyle, że co on mi pomoże... no i jak tu przetrwać noc z tymi atakami... Płakałam dziś pół dnia z żalu i bezsilności nad własnym, umęczonym dzieckiem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)