Tak, w końcu i mnie ruszyło i zaczęłam w końcu organizowanie wyprawki.
Zupełnie nie rozumiem prania ubranek i pakowania torby na 2 miesiące przed porodem i sama zkładałam, że zacznę to wszystko robić w drugiej połowie września. Jednak ostatnia wizyta u gina wywołała u mnie potrzebę zaczęcia przygotowań. Nie jestem pewna czemu ale może to ta rozmowa o ewentualnej cesarce w 38tc uświadomiła mi, że mam jeszcze tylko ok 5 tygodni.
I tak wczoraj wyciągneliśmy Mutsy z piwnicy i zrobiliśmy jego generalny przegląd i odświeżenie w ogrodzie. Dziś zakupiliśmy wkładkę dla noworodka do fotelika samochodowego bo okazało się, że jakimś cudem jej nie mamy. Oprócz tego kliknęłam dziś na allegro łóżeczko turystyczne z wszelkimi możliwymi bajerami typu zamiana na kołyskę, zdejmowany daszek z moskitierą i misiami, melodyjki, wibracje, lampka, przewijak, półeczka, kieszonki itd., bo w końcu A. w czasie dnia musi też mieć gdzie spać i leżeć :) I założenie jest takie, że w salonie będzie właśnie to łóżeczko turystyczne a na górze w sypialni zwykłe ze szczebelkami po J.
Teraz czeka mnie nurkowanie w torbach z ubrankami. Jakiś czas temu M przytargał z piwnicy reklamówki z ubrankami po J a ja muszę to teraz przejrzeć, wybrać to co będzie potrzebne na początku, wyprać, uprasować, brrrr, wcale mi się nie chce tego robić, może ktoś mógłby do mnie przyjechać i mi pomóc ???
Bo ja już zrobiłam raz do tego podejście i skończyło się na tym, że z tego stosu reklamówek powyciągałam wszystko, obejrzałam i schowałam z powrotem i tak do dziś sobie to wszystko stoi i czeka, a mnie się NIE CHCE !!! Może jak będzie już komoda to będę miała większą motywację.
Poza tym wszystko to odbywa się przy moim naprawdę fatalnym samopoczuciu ale o tym za następnym razem...
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
piątek, 28 sierpnia 2009
8 miesiąc, po wizycie
Przeżyłam jakoś te 5 tygodni bez mojego gina i doczekałam się naszej wizyty :)
Wizyta była mi tym bardziej potrzebna, że parę dni temu ginka z enel-medu, u której byłam tylko po L4, wprowadziła sporą dawkę niepokoju w moje życie bo stwierdziła, że mało przybieram na wadze i w ogóle mam za mały brzuch i pewnie dziecko słabo rośnie, brrrrrr, NIE no wcale nie zafundowała mi tymi stwierdzeniami kolejnych powodów do wystąpienia ataku :(
Na szczęście, tak jak się spodziewałam, mój gin rozwiał wszystkie wątpliwości jakie zasiała ginka.
Synek rośnie dobrze, waży 1700gr i jest to jak najbardziej w normie, choć wiadomo, że gigantem nie będzie (a niby po kim ma być??), waga jest po prostu przeciętna, i najważniejsze, że w normie !!!
Ja przybieram na wadze faktycznie mało (6kg od początku ciąży) ale nie ma w tym nic złego bo to nie ja mam przybierać na wadze tylko dziecko.
Za 2 tygodnie mam to szczegółowe usg z przepływami itd., a potem pod koniec września już tylko jedna wizyta i kończymy rozdział pt.: "ciąża".
Na wczorajszej wizycie, tak jak to było w planach, wróciliśmy do tematu porodu i mój gin przychylił się w stronę cesarki ze względu na nasilone ostatnio ataki, a niestety są nasilone :(
Ja sama osobiście nie jestem ani za sn ani za cc, niestety nie odpowiada mi ani jedno ani drugie.
Ale skłaniam się powoli ku cc ponieważ niestety nie wiem jak będzie przebiegał mój poród sn i jakby doszło do takich komplikacji jak przy pierwszym porodzie to atak mam gwarantowany i byłoby to niebezpieczne a nikt nie zagwarantuje mi, że urodzę jak po maśle, nic się nie wydarzy i nie dostanę ataku.
Temat nadal pozostaje otwarty ale czasu na decyzję coraz mniej...
Wizyta była mi tym bardziej potrzebna, że parę dni temu ginka z enel-medu, u której byłam tylko po L4, wprowadziła sporą dawkę niepokoju w moje życie bo stwierdziła, że mało przybieram na wadze i w ogóle mam za mały brzuch i pewnie dziecko słabo rośnie, brrrrrr, NIE no wcale nie zafundowała mi tymi stwierdzeniami kolejnych powodów do wystąpienia ataku :(
Na szczęście, tak jak się spodziewałam, mój gin rozwiał wszystkie wątpliwości jakie zasiała ginka.
Synek rośnie dobrze, waży 1700gr i jest to jak najbardziej w normie, choć wiadomo, że gigantem nie będzie (a niby po kim ma być??), waga jest po prostu przeciętna, i najważniejsze, że w normie !!!
Ja przybieram na wadze faktycznie mało (6kg od początku ciąży) ale nie ma w tym nic złego bo to nie ja mam przybierać na wadze tylko dziecko.
Za 2 tygodnie mam to szczegółowe usg z przepływami itd., a potem pod koniec września już tylko jedna wizyta i kończymy rozdział pt.: "ciąża".
Na wczorajszej wizycie, tak jak to było w planach, wróciliśmy do tematu porodu i mój gin przychylił się w stronę cesarki ze względu na nasilone ostatnio ataki, a niestety są nasilone :(
Ja sama osobiście nie jestem ani za sn ani za cc, niestety nie odpowiada mi ani jedno ani drugie.
Ale skłaniam się powoli ku cc ponieważ niestety nie wiem jak będzie przebiegał mój poród sn i jakby doszło do takich komplikacji jak przy pierwszym porodzie to atak mam gwarantowany i byłoby to niebezpieczne a nikt nie zagwarantuje mi, że urodzę jak po maśle, nic się nie wydarzy i nie dostanę ataku.
Temat nadal pozostaje otwarty ale czasu na decyzję coraz mniej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)