Dziś o 10:15 Młodszy skończył 2 latka, jest z nami 730 dni!
Niestety w kolejny rok życia wszedł z mega katarem, temperaturą 38 stopni i (co najgorsze), mega chrypą i gruźliczym kaszlem :( Jednym słowem choróbsko w końcu się ujawniło, w 7 dobie od pierwszych oznak, że coś jest nie tak. A jeszcze wczoraj pisałam, że jest tylko stan podgorączkowy bez żadnych objawów chorobowych. Szkoda tylko, że rozwinęło się w dniu urodzin :(
A. od rana był w kiepskim stanie, zamulony, zachlipiony, zakaszlony, wyglądał jak 7 nieszczęść, ale najgorzej i tak było z głosem, ledwo wydobywał z siebie dźwięki, a w zasadzie tylko rzęził ! Podony dźwięk wydobywał z siebie podczas kaszlu. Dostał Nurofen i syrop na kaszel, po jakimś czasie nastąpiła lekka poprawa. Na badania dziś nie pojechaliśmy bo po pierwsze nie za późno wstaliśmy, potem A. był w tak złym stanie, że nie chciał nic wypić więc nie miał czym siusiać a na koniec skonsultowaliśmy z naszym wujkiem pediatrą sens targania teraz zmarnowanego dziaciaka na badania, skoro infekcja i tak już wyszła i w sumie wiemy na czym stoimy. Mamy tylko ewentualnie spróbować jutro pobrać próbkę na posiew moczu żeby ostatecznie drogi moczowe wykluczyć. Badania ogólne mamy zrobić po infekcji.
A wracając do tematu dnia to W ramach symbolicznego świętowania urodzin A. dostał dziś symboliczną wersję prezentu, kupowaną przyznam szczerze na szybko dziś rano. Prezent nie drogi a okazał się rewelacją :) Ciuchcia Tomy, całkiem spora, jeżdżąca, z odgłosami jadącego pociągu i... lecącym dymem z komina w czasie jazdy, hit ! Koszt: 35zł :) Radość w oczach dzieci, bezcenna ;)
P.S. A. jest właśnie na wizycie u naszej pani doktor a nasza sobotnia impreza urodzinowa stoi pod dużym znakiem zapytania ...