Tata przywiózł coś słodkiego + jeszcze cosik :)
Szef kupił z mojej okazji wypasioną tartę z budyniem, jagodami i malinami. Też mniam i szok przy okazji ;)
Znów wyjechany starszy dzieć zadzwonił rano z życzeniami i ponoć sam pamiętał :)
Rysiek przytargał w prezencie kolejne zwierze, tym razem mysz polną, biedna mysz :/
Moja ćma hodowlana, w którą przestałam już wierzyć, że się kiedykolwiek wykluje zrobiła to dokładnie dziś, chyba specjalnie dla mnie ;)
Telefon dzwonił i piszczał, więc nawet parę osób pamiętało.
I wszystko pięknie i ślicznie gdyby nie to, że jest ktoś kto skutecznie zatruwa mi życie i odbiera wszelkie chwile radości. A ja jako artystyczna dusza, nadwrażliwiec i miękka istotka bardzo ciężko to znoszę :/ Parę minut temu los przyszedł mi z pomocą i zaprowadził mnie na pewien blog, gdzie trafiłam na taką książkę:
Może powinnam ją kupić?
UPDATE, Sierpień 2012
Wstawiłam zdjęcia ćmy na mojego fotobloga, jak ktoś ciekaw to zapraszam :)