piątek, 12 kwietnia 2013

Kijowo

Sprzed chwili:
Tata: co tam masz synku?
Starszy: kij.
Tata: jaki kij?
Starszy: kijowy.

Pogadali ;)

Wiosna przyszła ale z deszczem, więc nadal kibluję w domu.
No może poza wyjazdem na wizytę lekarską i do ZUSu.
Cały tydzień Młodszy znowu przesiedział w domu z temperaturą, kaszlem, katarem i ze mną. Gdzieś w połowie tygodnia dołączył antybiotyk. Znowu.
Na koniec tygodnia z chorowaniem dołączył do nas Starszy i M, na razie bez antybiotyku.
Mnie boli gardło od dwóch dni, zaczęło mnie boleć dokładnie dzień po tym jak pozbyłam się kataru, który trwał tydzień a zaczął się po tym jak bolało mnie wcześniej gardło od świąt. 
Czyli w sumie chorowanie zaczęłam 2 tygodnie temu ja a reszta po kolei dołączyła do mnie.

Kijowo.

P.S. Czy dzieci przestają kiedyś w końcu chorować ?

13.04.2013 10:50, update.
Starszy obudził się spuchnięty na buzi i z wypiekami.
Termometr pokazał 39,5 stopnia.
Lekarz na 12:30 - udało się zapisać, to jakiś cud ;)
Młodszy lata po domu jak nakręcony.
Słońce za oknem.
Ja chcę na dwór !!!
Młodszy też.
Czy możemy wyjść skoro Młodszy jest na antybiotyku?

czwartek, 4 kwietnia 2013

Wake me up in July...

Moje życie utkwiło w miejscu, zatrzymało się gdzieś w grudniu a może styczniu, whatever ...
Rehabilitacja też utknęła (może kiedyś zbiorę się by opisać szczegółowo), JA utknęłam: dosłownie w życiu i symbolicznie w domu... zamknięta jak w więzieniu, chodzę od okna do okna, po jednej trasie, jak na spacerniaku. Za parę dni minie 5 miesięcy. Czy ktoś w ogóle to zauważył? Nie, każdego życie gna do przodu, nikt nie zarejestrował co dzieje się ze mną a nawet jeżeli to za chwilę i tak już nie pamięta bo ma przecież swoje życie... Inna sprawa, że ja i tak nie potrzebuję niczyjego współczucia, przecież ono i tak mnie nie uzdrowi.
Ja potrzebuję siły, wiary, nadziei (i wiosny), tylko tego bardzo mi brakuje... i jeszcze odpowiedzi na jedno pytanie: co i jak dalej?
Ale odpowiedzi nie ma a na około tylko biel.

W obecnym stanie rzeczy, jedna z moich tzw. "the best song ever", nabrała nowego znaczenia ... Gdyby tak móc zasnąć i obudzić się już latem, przespać ten zły obecnie czas ...

so, "...Wake me up in July
Lick the snow from my eyes..."
 
 

"...Through the blanket of clouds
It wasn't easy
To be sure that the sun will come back..."