sobota, 3 września 2011

Zaległa fotorelacja

Kto jeszcze w ogóle pamięta, że byliśmy na jakimś urlopie i miałam wstawić o tym notkę? Ja pamiętam :) choć od naszego wyjazdu dziś właśnie mija już dokładnie miesiąc! Wyjazd trwał zaledwie 7 dni a wrażeń, zdarzeń, wspomnień i zdjęć uzbierało się tyle, że w natłoku spraw codziennych dopiero teraz zdołałam to ogarnąć i stworzyć notkę ku pamięci. A w zasadzie to fotonotkę.

No to jedziemy, zapraszam na Mazury :)

Poranek w dniu wyjazdu.

Mama szykuje, pakuje, dzieci polegują przed TV i czekają...


błogi sen w drodze...

Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce otworzyła się przed nami brama...do RAJU :D

... gdzie czekał na nas ten piękny dom ...

a na około domu ogromny teren, z sadem, ogrodem, placem zabaw, basenikiem, miejscem na ognisko i bocianami nad głowami :)

 A potem było tak:

... relaks nad jeziorem, który mógł nastąpić tylko w tej krótkiej chwili gdy Mały A pił, w pozostałym czasie odbywał się regularny rajd przy brzegu, po pomoście, w krzaki i wszędzie indziej byle tylko nie w spokoju na ręczniku ;) 
Wycieczka do zamku w Karnitach i jedna z największych atrakcji, labirynt z przygodami i ciekawostkami takimi jak np. owieczki :) Mały A był zachwycony :)

Zachwyt był też oczywiście nad zwierzętami, które mieszkały z nami w ośrodku. A. od niepamiętnych już czasów uwielbia zwierzaki, głównie psy, koty i wspominane kiedyś krowy. Na wyjeździe zwierząt było pod dostatkiem, w naszym ośrodku mieszkał z nami pies gigant i dwa koty oraz krowy u sąsiada :)

Dzień przed wyjazdem był moment gorszej pogody więc pojechaliśmy do miasteczka golfowego, które okazało się mega atrakcją, chłopaki nie chcieli wychodzić. Na zakończenie mini golfa był mini kosz :)
Gdy byliśmy w Iławie to oczywiście nie obyło się bez zakupów, no nie mogłam się oprzeć :)

...o 2 numery za duże bo jego maleńkiego 21 oczywiście nie było, na przyszły rok będą jak znalazł, a póki co służą jako kolejna zabawka bo A. nadal uwielbia przemierzać i dla zabawy nosić wszelkie buty jakie nawiną mu się na nogi.
Ale te przymiarki są tylko w ramach zabawy, jak ma założyć jakiekolwiek inne buty niż jego stare adidaski to jest bunt, krzyk i histeria ale o tym przy okazji innej notki...

Tydzień szybko zleciał i trzeba było wracać do domu, przykro nam było, Jot pierwszy raz uronił kilka łez gdy wyjechaliśmy za bramę :( mnie też gardło ścisnęło. Ten wyjazd był chyba jednym z najbardziej udanych naszych wyjazdów, głównie ze względu na miejsce, do którego z pewnością będziemy chcieli wracać...

6 komentarzy:

  1. fajnie wam bylo :) Odpoczeliscie to widac.. znaczy dzieci odpoczely ;)
    A maly A wcale juz nie wyglada na malego chlopca.. Wyglada powazniej niz te prawie 2 ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wyjazdy dodają energii :)
    Oby takich jak najwięcej Liv!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  3. witam:)jestem tu pierwszy raz ale podoba mi sie i wyglada na to ze bede tu czesciej zagladala:) fajne sa takie osrodki,gdzie dzieci maja mozliwosc poprzebywac z prawdziwymi zwierzatkami, chlopaki cudne , mlodszy A chyba w wieku mojej młodszej H :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu, tak, tak, dzieci z całą pewnością odpoczęły :)

    Obieży_światko, też bym sobie życzyła jak najwięcej takich wyjazdów...

    Cacaovo, również witam i miło mi, że Ci się spodobało :) Już nie piszę tak dużo jak kiedyś z racji braku czasu (na który cierpi chyba każda mama) ale od czasu do czasu coś tam jeszcze wrzucam, także zapraszam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ Wam było pięknie! Takie wspomnienia dodają sił na całe 12 miesięcy czekania na kolejne wakacje ;-) Super, że wyjazd udany, pogoda i humory dopisały!
    Uściski dla małego-dużego A. :-) i Jota pozdrów od Cioci i przekaż, że tęsknimy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie! Super, że udało Wam się wypocząć i nabrać sił przez kolejnymi miesiącami i że trafiliście n takie fajne miejsce. Widać, że chłopaki szczęśliwi.
    Ja wakacyjna fotorelację mam ciągle tylko w planach... Nie mogę się zebrać.

    Gatta28

    OdpowiedzUsuń