piątek, 31 sierpnia 2012

W dzikim pędzie ...

... śpię, jem, myślę, pracuję, kocham, żyję ...
... tak się nie da, przynajmniej ja już nie mogę :/
a to dopiero początek nowej drogi, którą idę, przepraszam, PĘDZĘ.
Do tego początek roku szkolnego, JUŻ !!!
Książki niekupione, wyprawka również, może zdążymy w weekend.
Ale szkoła to pikuś, Młodszy zaczyna w tym roku przedszkole !!!
Dla niego wyprawki też nie mamy, ale to też żaden stres bo pewnie też jeszcze zdążymy coś kupić.
Gorzej ze świadomością, że już za dwa dni zostawię go tam samego, w nowym miejscu, z obcymi ludźmi, z dala ode mnie, od domu ...

stres

stres

stres

wtorek, 14 sierpnia 2012

1000 km naziemnej podróży

Wróciliśmy do domu z szaleńczej podróży, ponad 1000km w jeden tydzień, z dwójką dzieci na pokładzie, z czego jedno przechodzące bunt dwulatka w wieku prawie 3 lat ;) Jesteśmy wykończeni ale zadowoleni :)
A teraz czas na odpoczynek. W zaciszu domowym :) Chyba się starzeję bo po tym tygodniu bardzo zatęskniłam za domem i bardzo cieszę się, że mogę już spać we własnym łóżku, myć się we własnej wannie i wyjmować rzeczy z szafy a nie z torby :)

czwartek, 26 lipca 2012

Słodko i toksycznie.

Od męża dostałam kwiaty i przepyszną lazanię ze szpinakiem, mniam :)
Tata przywiózł coś słodkiego + jeszcze cosik :)
Szef kupił z mojej okazji wypasioną tartę z budyniem, jagodami i malinami. Też mniam i szok przy okazji ;)
Znów wyjechany starszy dzieć zadzwonił rano z życzeniami i ponoć sam pamiętał :)
Rysiek przytargał w prezencie kolejne zwierze, tym razem mysz polną, biedna mysz :/
Moja ćma hodowlana, w którą przestałam już wierzyć, że się kiedykolwiek wykluje zrobiła to dokładnie dziś, chyba specjalnie dla mnie ;)
Telefon dzwonił i piszczał, więc nawet parę osób pamiętało.
I wszystko pięknie i ślicznie gdyby nie to, że jest ktoś kto skutecznie zatruwa mi życie i odbiera wszelkie chwile radości. A ja jako artystyczna dusza, nadwrażliwiec i miękka istotka bardzo ciężko to znoszę :/  Parę minut temu los przyszedł mi z pomocą i zaprowadził mnie na pewien blog, gdzie trafiłam na taką książkę:

 Może powinnam ją kupić?


UPDATE, Sierpień 2012
Wstawiłam zdjęcia ćmy na mojego fotobloga, jak ktoś ciekaw to zapraszam :)

piątek, 20 lipca 2012

Dalej bez netu ...

Internetu nadal brak, szlag. Wyjaśnienie? Tepsa przegapiła wpłatę i zamiast sobie sprawdzić wyciąg i szbciutko nadrobić swój błąd to kazali zapłacić jeszcze raz (o zgrozo!, że niby to przyspieszy ponowne podłączenie netu) a potem dochodzić sobie swojej nadpłaty. Naiwny ten kto zapłacił czyli my. Wpłaty mają dwie a my netu w ogóle, dziś 3 dzień. $%*^%&*^*$

Z innej beczki.
Chłopaki wyjechani, w sensie tata + starsza latorośl. Nad morze, nasze, polskie. Pogoda ich nie rozpieszczała ale do wczoraj nie było aż tak źle. Dziś wracają. I dobrze bo tęsknimy. A młodsza latorośl przy każdym odgłosie samochodu zza okna, krzyczy: "przyjechali" ? I tak od dnia kiedy chłopaki wyjechali.

***

Wczorajsza rozmowa z młodszym:

A: Jestem pimbinem (pingwinem)
Ja: Jesteś pingwinem? A zaraz idziemy się kąpać.
A: Pimbin nie idzie.
:)

czwartek, 19 lipca 2012

Brak netu = sen

Od wczoraj nie mam netu, moje fotoblogi stoją: zaplanowane notki nie dodane, komentarze nie odpisane. Za to ja, pierwszy raz od nie wiem jak dawna, poszłam spać jak człowiek czyli po 22:00. Może nawet się w związku z tym wyspałam? Także dziękuję Ci Tepso droga, że mogłam zaliczyć trochę snu ;)
Mam jednak nadzieję, że dziś droga Tepso pozwolisz mi trochę popracować bo zaległości mi się robią :/

środa, 18 lipca 2012

Co to za piosenka?

"Mamusiu, włącz mi piesenkę jak dzieci śpiewają o zylafce!"

No i bądź tu mądry. Drugi dzień zastanawiam się o jaką piosenkę chodzi, on drugi dzień prosi a ja nadal nie wiem :/

poniedziałek, 11 czerwca 2012

8 lat ...

... temu, o tej porze, leżałam na łóżku szpitalnym i tuliłam do siebie malutkie zawiniątko. Trochę ponad godzinę wcześniej, o 22:30 urodził się mój Jot.
8 lat ? Kiedy to zleciało, wydaje się niemożliwe...

Pierwszy rok życia dziecka mija bardzo szybko ale kolejne lata lecą jeszcze szybciej...