Po pierwsze:
Dokładnie tydzień temu na usg mój Skarbek miał 32 mm co oczywiście było zgodne z wiekiem ciąży :)
W czasie usg chyba sobie słodko spał bo nie zobaczyłam nic a nic z tego wszędzie opisywanego fikania i machania nóżkami i rączkami...co nie zmienia faktu, że widok był najpiękniejszy na świecie, nawet jak tak sobie leżał a serdusio biło :)
Po drugie:
Moje ukochane pierworodne dziecie znów choruje i tym razem infekacja doprowadziła do tymczasowego niedosłuchu a w zasadzie prawie ogłuchnięcia. Przed wizytą u laryngologa byłam sparaliżowana ze strachu ale na szczęście nastąpiła poprawa - ze słuchem, bo infekcja utrzymuje się nadal i końca nie widać :(
W ten czwartek kolejna wizyta u laryngologa a jak dalej pójdzie to potem pewnie i u pediatry.
Po trzecie:
Infekacja dopadła też mnie.
Zdychałam cały weekend ale teraz jest już lepiej.
Po czwarte:
Uciążliwe objawy ciążowe utrzymują się nadal, czyli: mam wieczne migreny, światłowstręt a serce jak łomotało tak łomocze. W sobotę 4-04 jadę na założenie holtera, w niedzielę 5-04 na zdjęcie a po weekendzie do kardiologa na wizytę z wynikiem i mam nadzieję, że wyrobią się z tym wynikiem do wtorku 7-04 bo wtedy mam umówioną wizytę u kardio.
Do tego z dnia na dzień chce mi się coraz bardziej spać i śpię coraz więcej a chyba powinno być na odwrót i powoli powinnam wychodzić z tej śpiączki a nie w nią zapadać...
Z kolejnych ważnych terminów to 10 kwietnia mam usg genetyczne i test pappa.
Potem 17 kwietnia powtarzam usg w enel ale najważniejsze dla mnie jest to usg u mojego gina 10-04
Po piąte:
W piątek mój M obchodzi urodziny a ja w związku z tym co opisałam powyżej kiepsko widzę nasze ewentualne wieczorne imprezowanie, a przecież nie chcę żeby w swoje własne urodziny M spędził wieczór sam przed tv :( muszę się jakoś na ten piątek ogarnąć...
wtorek, 31 marca 2009
wtorek, 24 marca 2009
Rozmówki dziecinne ;)
Cały czas zapominam napisać o tym jak to moje cudowne pierwsze dziecko rozmawia ze mną o moim drugim cudownym dziecku, które jest nazywane przez to pierwsze: dzidziusiem.
"no i jak tam dzisiaj nasz dzidziuś mamusiu?" zapytał mnie ostatnio Jot :)
"no i jak tam dzisiaj nasz dzidziuś mamusiu?" zapytał mnie ostatnio Jot :)
oczekiwanie
Dziś jadę na usg!! Nie widziałam mojego Skarba prawie 3 tygodnie... dla mnie i moich nerwów to stanowczo za długo!
Już odliczam godziny i nie mogę się doczekać :)
Wcześniej mam wizytę u kardiologa ale to mus, za to wizyta u gina czysta przyjemność, no prawie ;)
Już odliczam godziny i nie mogę się doczekać :)
Wcześniej mam wizytę u kardiologa ale to mus, za to wizyta u gina czysta przyjemność, no prawie ;)
czwartek, 19 marca 2009
Zakaz netu ;)
Zakaz internetu - powiedział mi wczoraj mój M po tym jak wysłuchał moich wywodów o zusie :)
Ale ja tak bardzo lubię moje forumowe towarzystwo, bloga i w ogóle... tyle, że faktem jest, że często trafiam na forum na informacje, które mnie stresują a życie w słodkiej nieświadomości byłoby dla mnie raczej lepsze.
Dziś rano byłam na pobraniu krwi, zajęło to pani jak zwykle jakieś 5 sekund, wyniki jutro choć ja i tak jestem pewna, że wszystko będzie ok i w związku z tym wyląduję na ekg, a że to też wyjdzie ok to jak nic czeka mnie upojne 24h z holterem. I dobrze.
Ale ja tak bardzo lubię moje forumowe towarzystwo, bloga i w ogóle... tyle, że faktem jest, że często trafiam na forum na informacje, które mnie stresują a życie w słodkiej nieświadomości byłoby dla mnie raczej lepsze.
Dziś rano byłam na pobraniu krwi, zajęło to pani jak zwykle jakieś 5 sekund, wyniki jutro choć ja i tak jestem pewna, że wszystko będzie ok i w związku z tym wyląduję na ekg, a że to też wyjdzie ok to jak nic czeka mnie upojne 24h z holterem. I dobrze.
niedziela, 15 marca 2009
Na koniec 9tc
Ciąża daje mi popalić coraz bardziej, koszmarne bóle głowy połączone ze światłowstrętem, mdłości, ale najgorzej jest z sercem.
Jutro mam wizytę u ginki z enel-medu a we wtorek u kardiologa, bo już ledwie zipię a to przecież dopiero początek.
Zastanawiam się tylko czy jednak najpierw nie pofaszerować się trochę magnezem i dopiero jak nie będzie efektu to iść do kardiologa. Bo prawda jest taka, że wizyta u kardiologa pociągnie za sobą kolejne wizyty: ekg, echo serca, kolejne badania krwi, o 24h holterze nie wspomnę... a dla mnie każde wyjście z domu to mega wyprawa, do tego ciężka do zorganizowania...
Pogadam jutro z ginką i zobaczymy.
Mam za sobą pierwsze badania czyli morfologia, mocz i wszystkie inne podstawowe, które robi się w ciąży. Poza małymi różnicami w morfologii reszta jest ok.
Jutrzejsza wizyta to tylko formalność, idę tam z wynikami badań i najwyższy czas żebym dostała kartę ciąży. Jutro zaczynam 10tc i to ostatni dzwonek na założenie karty żebym nie miała potem problemów z tym becikowym. Nowy przepis zaczyna działać od 1 listopada tego roku a ja mając termin na 19-10 mogę urodzić między 05-10 a 05-11 więc lepiej tę kartę załatwić.
Natomiast wizyta na, którą czekam z ogromną niecierpliwością ma być dopiero 24-03. Wtedy idę do "mojego" lekarza i będę mieć usg. Znów zobaczę mojego Skarbka i bijące serduszko :)
Jutro mam wizytę u ginki z enel-medu a we wtorek u kardiologa, bo już ledwie zipię a to przecież dopiero początek.
Zastanawiam się tylko czy jednak najpierw nie pofaszerować się trochę magnezem i dopiero jak nie będzie efektu to iść do kardiologa. Bo prawda jest taka, że wizyta u kardiologa pociągnie za sobą kolejne wizyty: ekg, echo serca, kolejne badania krwi, o 24h holterze nie wspomnę... a dla mnie każde wyjście z domu to mega wyprawa, do tego ciężka do zorganizowania...
Pogadam jutro z ginką i zobaczymy.
Mam za sobą pierwsze badania czyli morfologia, mocz i wszystkie inne podstawowe, które robi się w ciąży. Poza małymi różnicami w morfologii reszta jest ok.
Jutrzejsza wizyta to tylko formalność, idę tam z wynikami badań i najwyższy czas żebym dostała kartę ciąży. Jutro zaczynam 10tc i to ostatni dzwonek na założenie karty żebym nie miała potem problemów z tym becikowym. Nowy przepis zaczyna działać od 1 listopada tego roku a ja mając termin na 19-10 mogę urodzić między 05-10 a 05-11 więc lepiej tę kartę załatwić.
Natomiast wizyta na, którą czekam z ogromną niecierpliwością ma być dopiero 24-03. Wtedy idę do "mojego" lekarza i będę mieć usg. Znów zobaczę mojego Skarbka i bijące serduszko :)
sobota, 7 marca 2009
Dziś minął już miesiąc !!!
Miesiąc temu, w sobotę - 7 lutego zobaczyłam swoje wyczekane, upragnione dwie kreski...
Miesiące starań strasznie się dłużyły a ten miesiąc przeminął jak jedna chwila.
I gdzie te dni błogiej radości i szczęścia? Może w końcu nadejdą...
Wyjęłam sobie dziś te wszystkie testy, które wtedy zrobiłam. Tak naprawdę to wcale nie miałam jeszcze okazji nacieszyć się tym widokiem.
A gdyby tak zacząć wszystko od nowa?
Wymazać cały ten miesiąc co właśnie minął, jakby go nie było, popatrzeć na te dwie kreski od nowa jakby przed chwilą się ten test zrobiło i od tej pory mieć już tylko same szczęśliwe dni?
Tak, tak właśnie zrobię.
Miesiące starań strasznie się dłużyły a ten miesiąc przeminął jak jedna chwila.
I gdzie te dni błogiej radości i szczęścia? Może w końcu nadejdą...
Wyjęłam sobie dziś te wszystkie testy, które wtedy zrobiłam. Tak naprawdę to wcale nie miałam jeszcze okazji nacieszyć się tym widokiem.
A gdyby tak zacząć wszystko od nowa?
Wymazać cały ten miesiąc co właśnie minął, jakby go nie było, popatrzeć na te dwie kreski od nowa jakby przed chwilą się ten test zrobiło i od tej pory mieć już tylko same szczęśliwe dni?
Tak, tak właśnie zrobię.
piątek, 6 marca 2009
Droga ku lepszemu ?
Ogólnie do tej pory nie mogę uwierzyć! To była najbardziej stresująca wizyta ze wszystkich ale w końcu jest światełko w tunelu!
Mój skarbek ma 11 mm i odpowiada to 7t2d a ja jestem w 7t3d, więc jest super!!
Serduszko bije pięknie a krwiak powoli się wchłania... choć nadal jest, plamienie też...
Zastrzyki clexane, acard, duphaston, leżenie i dużo pozytywnej wiary - to wszystko co mam nadal robić aby pielęgnować swoje
szczęście...
Czy jestem spokojniejsza? Tak, przez chwilę przestałam się trząść ze strachu ale to było wczoraj, dziś już chciałabym znów jechać na usg i zobaczyć na monitorze to bijące serduszko.
Mój skarbek ma 11 mm i odpowiada to 7t2d a ja jestem w 7t3d, więc jest super!!
Serduszko bije pięknie a krwiak powoli się wchłania... choć nadal jest, plamienie też...
Zastrzyki clexane, acard, duphaston, leżenie i dużo pozytywnej wiary - to wszystko co mam nadal robić aby pielęgnować swoje
szczęście...
Czy jestem spokojniejsza? Tak, przez chwilę przestałam się trząść ze strachu ale to było wczoraj, dziś już chciałabym znów jechać na usg i zobaczyć na monitorze to bijące serduszko.
środa, 4 marca 2009
Jutro wielki dzień!
Jutro mam kolejne usg, jutro zapadnie wyrok...
Strach to nie jest dobre słowo na tę okoliczność, bardziej pasuje mi tu przerażenie ale to też nie to.
A z drugiej strony jakoś się trzymam, wierzę, że będzie dobrze. Serce mi tak łomocze, że wiem, że pracuje dla dwojga/
A z zastrzykami już się zaprzyjaźniłam, nawet mi ich brakuje w czasie dnia, one dają mi poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że działam, walczę, jeszcze lepiej bym się czuła jakbym mogła brać ich więcej no ale ma być raz dziennie.
Strach to nie jest dobre słowo na tę okoliczność, bardziej pasuje mi tu przerażenie ale to też nie to.
A z drugiej strony jakoś się trzymam, wierzę, że będzie dobrze. Serce mi tak łomocze, że wiem, że pracuje dla dwojga/
A z zastrzykami już się zaprzyjaźniłam, nawet mi ich brakuje w czasie dnia, one dają mi poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że działam, walczę, jeszcze lepiej bym się czuła jakbym mogła brać ich więcej no ale ma być raz dziennie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)