wtorek, 28 lipca 2009

Imię

Naszło mnie na rozważania na temat imion a głównie imienia naszego drugiego synka.
Bo jest problem i tak samo był przy J. M nie zgadzał się na moje typy, sam swoich nawet nie miał i ostatecznie Jot nosi imiona po dziadkach. Pierwsze dla uczczenia pamięci taty M a drugie po moim tacie.

Teraz mamy powtórkę z rozrywki, ja mam kilka imion, które mniej lub bardziej mi się podobają ale M się na nie kategorycznie nie zgadza a swoich typów nie przedstawia żadnych. Z listy moich typów wybraliśmy jedno imię i tylko na to jedno jedyne zgadzamy się obydwoje i w sumie już od dłuższego czasu nazywam tym imieniem synka w brzuchu. Tyle, że mam do tego imienia pewne zastrzeżenie (chodzi o datę imienin, żadna z możliwych mi nie pasuje) i kombinuję jeszcze nad jakimś innym a tu tak jak pisałam jest problem bo z M zgadzamy się tylko na to jedno już wybrane. No i klops.
Do tego drugiego imienia też cały czas nie mamy.

Odnośnie innych tematów to mebelki stoją już zmontowane w pokoju Jota i powoli ustawiam w nich dorobek mojego synka :) Trochę się zejdzie bo nie mogę za dużo robić ale myślę, że już jutro, może w środę wszystko stanie na swoim miejscu. O ile przy pięcioletnim dziecku jest to w ogóle możliwe żeby wszytsko miało swoje stałe miejsce ;)

piątek, 24 lipca 2009

Po wizycie.

Wczoraj zgodnie z planem byłam na kolejnej wizycie u gina.
Synek waży 1060 gr (28tc) a to nawet lepiej niż się spodziewałam :)
Szyjka też ok...
Kamień z serca.
Teraz tylko muszę jakoś wytrzymać 5 tygodni bez mojego gina, który na początku sierpnia zaczyna 3 tygodniowy urlop, aaaaaa !!! A ja wolę jak mam go "pod ręką".
W dodatku przez ten urlop mam zamieszane trochę ze zwolnieniem bo ze względu na urlop gin wystawił mi zwolnienie na maksymalną ilość dni ile mógł i tak się złożyło, że nie dość, że zwolnienie kończy mi się w sobotę to do tego i tak nie starcza mi do powrotu gina i będę musiała iść do tego cholernego enelmedu, do jakiegoś obcego lekarza i powiedzieć, że przyszłam tylko po zwolnienie. Szczerze mówiąc to trochę średnio to widzę :( bo do tej ginki, do której chodziłam jeszcze do czerwca już nie chcę wracać, a do kogoś zupełnie obcego iść i tak od drzwi walnąć, że ja tylko po zwolnienie ??? Nie wiem jak teraz z tego wybrnąć :( I choć mój gin powiedział, że jak nie załatwię sobie tego zwolnienia w enel to jak przyjdę na wizytę to coś pokombinujemy to ja i tak się już umartwiłam tym tematem totalnie :(
Bo ja po prostu taka już jestem, nie lubię otwartych tematów, niedomówień, niepewności i sytuacji typu: "jakoś to będzie". Nie !!! Ja lubię wiedzieć na czym stoję i mieć wszystko zapięte na ostatni guzik tak szybko jak to możliwe albo nawet szybciej. A tu kaszana, teraz przez miesiąc będę się stresować co z tym zwolnieniem będzie.
A gdyby nie ten urlop to miałabym zwolnienie od wizyty do wizyty u mojego gina i byłoby ok.

Gin będzie rozważał u mnie cesarkę.
A ja osobiście to sama już nie wiem, trauma po pierwszym bardzo ciężkim porodzie z komplikacjami, zakończonym zabiegowo pchają mnie ku cesarce. Z drugiej strony jak sobie pomyślę o tym, że mają mnie kroić a potem jeszcze na drugi dzień z tą raną każą wstawać i zajmować się dzieckiem, to jakoś kiepsko to widzę, nie wiem czy nie szybciej dałabym radę po zwykłym porodzie, nawet gdybym miała być nacięta.
Do tego te wszystkie teorie przeciw cesarkom, ja nawet tego nie czytam bo po co mi to, ale wiem, że nagonka przeciw cesarkom jest straszna i bez czytania wiem, że poród sn jest lepszy dla dziecka niż cesarka. No cóż, dobrze, że mam jeszcze czas i zamiast czytać te wszystkie mądre artykuły w necie po prostu zapytam jaką teorię na ten temat ma mój gin, czy ta cesrka to rzeczywiście takie samo zło ??

poniedziałek, 20 lipca 2009

28 tc, 7 miesiąc, III trymestr !!!

Dziś zaczynam :)))

Jutro kolejna wizyta u pani psycholog, w czwartek u gina.

Moje dwie znajome lipcówki już urodziły, także teraz kolej na sierpniówki, czekam na porody aż 3 koleżanek :) A potem już tylko wrzesień i zaraz po nim czas na mnie :) 

A dziś jestem sama w domu, Jot pojechał z M do pracy a ja zamierzam spędzić cały dzień z książkami (czytam jednocześnie aż 3) na leżaku w ogrodzie. Słoneczko świeci tylko ta temperatura jakby trochę za niska ale przynajmniej jest czym oddychać...

niedziela, 19 lipca 2009

Zakupowo

Za pieniądze, których nie mamy kupiliśmy dziś mebelki BRW do pokoju J :)
Strasznie się z nich cieszę bo napaliłam się na nie już bardzo dawno temu tyle, że przez to co się ze mną działo cały czas nie składało się żeby po nie jechać.
Przyjadą za 5 dni roboczych i moje dziecko w końcu będzie miało odnowiony pokoik no a do tego jego rzeczy znajdą w końcu swoje miejsce i przestaną walać się po podłodze.
Już nie mogę się doczekać :)

Wszystkie babeczki w ciąży kompletują wyprawki i meblują pokoiki dziecięce a my wzięliśmy się za pokój starszego dziecka. Ale prawda jest taka, że na pokój J to był już czas najwyższy a A i tak będzie na razie z nami w sypialni (tak jak kiedyś był J), więc dla niego potrzebujemy tego samego co kiedyś mieliśmy przy J a to wszystko akurat już mamy :)

Ale ponieważ przy BRW jest Świat Dziecka to zajrzeliśy i mogłam sobie pooglądać moje ukochane wózki, no i pojeździć w końcu MUTSY :) Mój własny stoi w naszej piwnicy już od maja ale jest zapakowany i w ogóle nie mogę się nim nacieszyć...

A tak ogólnie to bardzo miło było wyjść z domu gdzieś indziej niż tylko do lekarza czy na badania. Po półrocznym zamknięciu w domu takie wyjście nawet do sklepu jest dla mnie frajdą.

środa, 1 lipca 2009

Pierwszy lipcowy dzień

Zasnąć i obudzić się bez tego uczucia, bez tego lęku...

A lato w pełni, ja zwolenniczka upałów i wiecznego słońca, teraz błagam o chłód i deszcz.
Wczoraj na innym blogu wyczytałam takie zdanie: "upal mdli i zabija. deszczu przybywaj !"
I ja mam dokładnie takie odczucia, potrzebuję deszczu do życia, słońce mnie wykańcza, zaduch dosłownie poraża. Podczas gdy wszyscy cieszą się z w końcu przybyłego lata ja przechodzę męki. I prognozy nie są dla mnie przyjazne, lipiec ma być gorący z burzami a sierpień jeszcze cieplejszy i suchy :(