niedziela, 6 czerwca 2010

8 miesięcy skończone.

Ósmy miesiąc Mały A kończy pod hasłem "prawie", bo:
prawie sam siedzi (choć sam jeszcze nie siada),
prawie ma pierwszego ząbka, dokładnie od wczoraj obserwuję białe kropki czy może nawet białą prześwitującą kreseczkę na dziąśle, więc jest szansa, że może rano będzie widać jeszcze więcej,
prawie raczkuje, również od wczoraj !! Z przemieszczania się na brzuszku za pomocą rączek nagle, w ciągu dosłownie minuty, odkrył, że jak się do tego zacznie poruszać opartymi o podłoże kolankami, i przesuwać raz jedną a raz drugą nóżką w połączeniu z rączkami to można przemieścić się jeszcze szybciej niż dotychczas i jeszcze dalej :) także drżyjcie wszelkie sprzęty i rodzice: A. rusza naprzód ;)

Z jedzeniem jakoś dajemy radę, domowe gotowanie okazało się jednak całkowitą klapą, A. zjadł dwa razy pełną porcję a przy kolejnych już po pierwszej łyżeczce była wręcz histeria. Wróciłam więc do słoików i tu o dziwo nastąpiła spora poprawa bo Adaś z większą chęcią zaczął jeść obiadki, aż nawet zaryzykowałam nowe różne słoiki i nie dość, że je polubił to smakują mu w takiej wersji w jakiej są i nie muszę mieszać tego z marchwią żeby ukrywać smak, bardzo mnie to very happy.
Inna sprawa, że jak jest dany rodzaj obiadków na topie to chce jeść tylko te a nie żadne inne. Teraz ma upatrzoną serię Gerbera gdzie mam 4 czy 5 smaków i na zmianę każdego dnia daję mu coś z tego. A ulubiony wcześniej HIPP stoi i jego czas na razie przeminął.
Wprowadziliśmy też oczywiście kilka nowych smaków, i wreszcie czuję, że nadrobiłam zaległości i jestem z wprowadzaniem produktów w miarę na bieżąco bo w sumie większość z oferty od 4-go do 7-go miesiąca + żółtko i gluten mamy już wprowadzone. Tylko cały czas jakoś nie mogę dojść do jagód i tak sobie deserki jagodowe czekają. I niech poczekają bo zaparć na razie nie potrzebujemy ;)

Ze smutków to niestety Mały A ma na czole wyczuwalnego małego guzka i jest to w tym miejscu gdzie był guz po upadku. Nie widać go ale czuć ręką jak się dotknie. A od wypadku minął już prawie miesiąc i powiem szczerze, że trochę mnie ten guzek martwi :( do tego prawda jest taka że guzek zrobił wcale nie od tego pierwotnego uderzenia tylko kilka dni po tym jak już siniak prawie znikł, A. wędrując po podłodze delikatnie spotkał się z nogą od krzesła :/ i to naprawdę delikatnie bo lekko tylko kwęknął i poszedł dalej a jednak coś się po tym spotkaniu pojawiło :( Ja wiem, że trzeba na dziecko uważać i nasz wypadek wiele mnie nauczył ale na litość boską nie mogę go przecież owijać całego w folię bąbelkową i trzymać na smyczy !
Także mam teraz nowe zmartwienie :(((

Mniej smutny ale też mimo wszystko problem, mamy z fotelikiem samochodowym, z którego A. po prostu sobie wyrósł. Fotelik jest do 13kg, A. waży 9kg i w foteliku siedzi wciśnięty jak sardynka w puszkę. A nasz kolejny fotelik jest dokładnie od 9kg ale za to przeznaczony jest dla dzieci od 1-go roku życia, no i zonk :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz