W zeszły weekend J zapytał mnie zatroskanym głosem czy może przyjedziemy go odwiedzić jak będzie na wakacjach? No, mnie długo prosić nie trzeba było. J wyjechał w poniedziałek a my przyjechaliśmy do niego w środę, na ten jeden dzień. 2 godziny drogi samochodem i znalazłam się w zupełnie innym świecie, głusza, cisza, las ... słychać było tylko szum drzew i śpiew ptaków, no bajka po prostu - Nibork. Miejsce, którego (jak upierał się mój tata) nie ma na mapie. A jednak istnieje naprawdę :)
A. miał przyjemność przeżywać swoją pierwszą w życiu dalszą wycieczkę jednak chyba nie wiele z niej zarejestrował. Dla niego to był dzień jak co dzień, cały dzień na dworze a przy tym jedzenie, zabawa, spanie, jedzenie, zabawa, spanie ;)
Po obiedzie pojechaliśmy nad jedno z pobliskich jezior.
A potem do Nidzicy zwiedzić zamek.
Tutaj więcej o zamku, który zwiedzaliśmy.
Na koniec jeszcze tylko lody na rynku ...
i niestety trzeba było już wracać w domu :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz