środa, 12 lutego 2014

Kolorowe kredki.

Swojego czasu popularne było robienie obrazów z kredek świecowych, moja artystyczna dusza nie mogła oprzeć się temu pomysłowi więc, któregoś dnia zrobiliśmy własne dzieło, które do dziś wisi u nas w domu i prezentuje się tak :

Ale na początku były kredki...

wtorek, 11 lutego 2014

Szaro-buro-chorobowo.

Tak znowu chorujemy (Młodszy), tym razem angina ropna więc znowu też antybiotyk :/ 
Kolejna infekcja po ospie, niestety.
U mnie nic się nie zmieniło, leczenie rwy częściowo pomogło ale ból nadal jest, wystarczy, że trochę pochodzę. Szykuję się do kolejnego rezonansu, okropność.

Nasz Rysiek od rana siedzi w klinice dla zwierząt, ale o tym jutro.

Dziś Światowy Dzień Chorego. Nasz dzień.

A za oknem jest tak:
Ja lubię deszcz, lubię kropelki wiszące na gałązkach, czasem nawet lubię taką szarość ale dziś akurat przydałoby mi się trochę słońca...

poniedziałek, 10 lutego 2014

Pizza day :)

Wiecie, że wczoraj (09.02) był Międzynarodowy Dzień Pizzy? Ano był.
My dowiedzieliśmy się o tym z kalendarza ściennego i postanowiliśmy ten dzień uczcić, pizzą oczywiście i oczywiście domowej roboty. Przygotowaniem zajął się M bo to on u nas gotuje, z pasją i ze smakiem, ja fotografuję jego dzieła a potem zjadam ;)
Tym razem na cieście grubym i niezwykle puszystym, jak jestem fanką ciasta cienkiego to tu muszę przyznać, czegoś tak pysznie puszystego jeszcze nie jadłam ;) Także przepis na mega puszyste ciasto uważam za sprawdzony i godny polecenia.

Część szpinakowa na specjalne, moje życzenie, pycha !!!

wtorek, 4 lutego 2014

Nowa miłość

Literki, literki, literki !
Od dawna miałam małego bzika na punkcie czcionek. Wyszukiwałam je, kolekcjonowałam i używałam ich do różnych opisów zdjęć czy banerów na moich blogach. Jednak to wciąż było mało. Wciąż do głowy przychodziły mi kolejne pomysły na moje zdjęcia ozdobione odpowiednio dobranymi sloganami i zapisanymi w pewien szczególny sposób. 
Parę dni temu gdy zaczęłam tworzyć nowy baner na mój funpage doznałam olśnienia: TYPOGRAFIA! 
Tak to jest coś dla mnie, moja nowa namiętność i miłość :) 
W ten sposób powstał mój pierwszy plakat typograficzny, którego użyłam jako część baneru na FB, można go już tam oglądać, poniżej zamieszczam w wersji klasycznej :)


niedziela, 2 lutego 2014

Goście

Odwiedził dziś nas pewien kot. Jak się okazało to nasz stary znajomy tylko dawno u nas nie był.
Bardzo głośno miauczał za oknem :( mogłam go tylko nakarmić, choć bardzo chciał do nas wejść.


środa, 29 stycznia 2014

Refresh

Odświeżyłam trochę mojego bloga, wizualnie :)
Chodzą mi jednak po głowie turkusy z małym dodatkiem czerwieni, więc obecny wygląd nie stanowi chyba jeszcze ostatecznej wersji.
Kobieta zmienną jest ;)

UPDATE, 31.01.14 godz. 15:30
To co teraz widać na moim blogu to już prawie ostateczna wersja mojego szablonu :)
W przypływie weny pokusiłam się też o zmianę wystroju Anja Fotografia
Jak podobają się Wam efekty mojej pracy?
Bo ja sama muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się kombinowanie z szablonami.

wtorek, 28 stycznia 2014

Just LOVE it!

Dzwonisz do pewnej znanej kliniki, wybierasz kolejno numerki aby połączyło Cię z właściwym operatorem, czekasz ponad 3 minuty słuchając męczącej muzyki. Gdy wreszcie muzykę przerywa połączenie z operatorem jednocześnie słyszysz "pik" i połączenie zostaje przerwane. Dzwonisz drugi raz, znów to samo, wybierasz numerki, słuchasz muzyki, czekasz, znów ponad 3 minuty. W końcu operator się zgłasza i co słyszysz? Awaria systemu prosimy zadzwonić później.

środa, 22 stycznia 2014

Minął rok ...

Od kilku dni mam coś w rodzaju nawrotu rwy kulszowej, to nie jest dokładnie ten sam ból co przed operacją ale w tym samym miejscu a w zasadzie to tym razem obejmujący prawie całą nogę. Nie mogę na tej nodze ustać, muszę ją podkurczać, jak siedzę to idzie mi ból w udo, więc nie mogę też za bardzo siedzieć. Z chodzeniem jako tako ale też nie za długo.
Po operacji zeszła rwa kulszowa, to oczywiste, odciążają korzeń nerwowy to i rwa znika, ale kręgosłup jest już kręgosłupem naruszonym i jego regeneracja to jedna wielka niewiadoma. U mnie nigdy nie było takiego momentu żebym mogła powiedzieć, że funkcjonuję już normalnie, mój kręgosłup jakoś nie chciał się zregenerować a do tego dochodziły tylko kolejne problemy zdrowotne.

Od mojej operacji wczoraj minął rok.
Chyba nie muszę pisać, że jestem przerażona...

P.S. Za to wynik markera CA 125 odebrałam dziś i jest w normie :) Tak czy inaczej z moją torbielą na jajniku coś będzie trzeba dalej postanowić... o torbieli tu jeszcze nie pisałam, zdiagnozowaną miałam w grudniu.

piątek, 17 stycznia 2014

Ospa i inne atrakcje.

W tym tygodniu Młodszy poszedł pierwszy raz do przedszkola po ospie. Za zdrowego został uznany zaraz po Nowym Roku ale pani doktor poradziła aby przetrzymać go tydzień w domu ze względu na osłabienie odporności po przebyciu dwóch chorób zakaźnych jednocześnie. Łudziłam się, że ten dodatkowy tydzień w domu rzeczywiście coś przyniesie... przyniósł tylko to, że ja mój najgorszy moment choroby przeszłam w towarzystwie dziecka, które chodziło po ścianach z nudów (w końcu siedziało w domu już 3 tydzień.) i roznosiło cały dom w czasie gdy matka zdychała na sofie a tata starał się ogarnąć dwoje dzieciaków, dom i zdychającą żonę.

Młodszy poszedł do przedszkola w ten poniedziałek i wczoraj wrócił już z nowym wirusem, zaczął od wymiotów, które przeciągnęły się na noc a potem doszedł katar i mały stan podgorączkowy. Od dziś znowu siedzi ze mną w domu.

Ja natomiast oczywiście najgorszy moment mam już za sobą, to były pierwsze 4 dni od wysypu 7-go stycznia. Bolało mnie wtedy dosłownie wszystko, cała skóra, po kolei różne stawy, kręgosłup, każdy mięsień a najbardziej głowa przez 24h na dobę. Odezwało się też gardło, bąble miałam za obydwoma migdałami i ból przypominał ból jak przy anginie, ucieszyłam się, że skoro tam wysypało to już więcej nie wysypie. Niestety bąble bardzo szybko pojawiły się prawie w całej buzi, na policzkach od środka, wysoko na podniebieniu, pod językiem, na języku a nawet kilka na dziąsłach! Miałam obolałą całą gębę. W następnej kolejności doszły powiększone węzły chłonne i ból uszu. Do tego wszystkiego oczywiście mega osłabienie.
Po czwartej dobie różne dolegliwości zaczęły częściowo ustępować i poczułam ulgę. Gdy minął tydzień odważnie pomyślałam nawet, że chyba mam to już za sobą. Skończyłam brać Heviran. I dwa dni później jak bumerang wrócił ból głowy i ból mięśni. Męczę się z tym do dziś. Ale tak naprawdę to dopiero drugi tydzień ospy, starszym ponoć wyjście z tego zajmuje nawet kilka tygodni...

W poniedziałek miną mi 4 tygodnie jak ostatni raz byłam na dworze*, to było 23-go grudnia. Od tamtej pory siedziałam najpierw 2 tygodnie z chorującym Młodszym a potem rozchorowałam się ja i tak minęły kolejne dwa tygodnie. Nie ukrywam, że mój własny dom zaczyna mnie przytłaczać a zamknięcie w nim z ciągłymi chorobami jest dość mocno frustrujące.

Jutro planowałam w końcu spacer z Młodszym ale coś czuję, że w obecnej sytuacji nigdzie nie pójdziemy.

*pomijając wypad do lekarza w sprawie mojej ospy i 10 minutowego wyjścia przed dom dwa dni temu, kiedy to powstały te zdjęcia. Jakże mogłabym odpuścić sfotografowanie tak pięknego śniegu ;)

wtorek, 7 stycznia 2014

Książkowo i jak z zegarkiem w ręku ...

... równiutko w 14-tym dniu od wyklucia się ospy u Młodszego ospa wykluła się u mnie, dzisiaj.
Właśnie dowiaduję się co to znaczy, że starsi przechodzą takie choroby ciężej.
Naiwna byłam myśląc, że mnie to jednak ominie.
Mam 1001 pęcherzyków (krost i kropek) prawie wszędzie, obręcz zaciśniętą na głowie a mięśnie i stawy chyba chcą się rozerwać na strzępy tak mnie rwą, mam obolały każdy centymetr ciała, na zewnątrz i wewnątrz.