poniedziałek, 6 września 2010

11 miesięcy

Nie wiem jak to się stało ale mój młodszy syn skończył dziś 11 miesięcy.
Pamiętam jak A. miał kilka tygodni a potem 3 czy 4 miesiące to jak wchodziłam na forum "niemowlę" czy jakieś o karmieniu i widziałam posty mamuś dzieci w wieku 10, 11 miesięcy to te dzieci wydawały mi się już taaakie duże, prawie "dorosłe" a ich świat odległy od naszego (wtedy typowo niemowlęcego) o co najmniej miliony lat świetlnych.

Okazało się, że to jednak wcale nie tak daleko.

A. cały miesiąc doskonalił wspinanie się i wstawanie, prób chodzenia jeszcze nie podejmuje, tyle co kilka kroków przy meblach. Odkrył za to schody i dokładnie od dziś (bo wcześniej go nie puszczałam) wchodzenie po schodach stało się najnowszym ulubionym zajęciem, dojście do półpiętra zajmuje mu kilka sekund. Potem ja znoszę go na dół, sadzam na podłodze w salonie a on w sekundę na czworakach znajduje się znowu przy schodach, zaczyna od nowa wspinaczkę i piszczy z radości gdy słyszy, że biegnę do niego żeby go złapać.

Mam wrażenie, że coraz więcej rozumie, zapytany gdzie jest mama, tata, czy brat, bezbłędnie wzrok kieruje w stronę danej osoby, odpowiada płaczem lub zadowoleniem gdy proponuję mu kaszkę, mleczko czy soczek, zależy na co ma w danym momencie ochotę. Z mówieniem nie za bardzo się spieszy ale za to pięknie mówi "ampa" i pokazuje na lampę :) Od pierwszych tygodni życia tak się już zapatruje na te lampy :) Pięknie mówi "tata" ale niestety nie zawsze ma to związek naprawdę z tatą. Z mamą jest sytuacja podobna.

Coraz częściej dostaje coś z naszego dorosłego jedzenia. Je z ogromną ochotą i spokojnie daje sobie z tym radę, choć stan uzębienia od miesiące się nie zmienił, sztuk 2 i ani widu ani słychu następnych.

Jest też pewien zaległy temat, od 2 miesięcy zapominam napisać, że w lipcu A. sam pożegnał smoczek i póki co chyba za nim nie tęskni.

Poza tym, bardzo nieśmiale i po cichu mogę napisać, że chyba powoli problem ulewania odchodzi w niepamięć, ale ciiiii, żeby nie zapeszyć, bo to był naprawdę koszmar :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz