W zeszły poniedziałek byłam na kontroli po dwóch tygodniach brania leków i leżenia.
Poprawa była minimalna czym byłam mocno zaniepokojona ale pan doktor powiedział, że to norma.
Powiedział jednak, że stan ostry już minął i fazie podostrej mogę zacząć fizykoterapię, dostałam skierowanie na prądy TENS i zwolnienie na kolejne dwa tygodnie.
Zabiegi (prądy) sobie ustawiłam, wzięłam dodatkowo lampę sollux. Udało mi się zacząć w środę czyli mam za sobą 3 zabiegi prądów z lampą. Efekt? Żaden. Wiem, wiem, to po prostu jeszcze za mało, cała seria może przyniesie jakąś poprawę.
I tak jakoś się trzymałam, zaczęłam zabiegi więc byłam pełna wiary i nadziei...aż do piątku kiedy to pan od rehabilitacji spojrzał na mnie jak kuśtykam i powiedział mi, że wszystko to co robię u niego i tak mi nie pomoże bo ten dysk to trzeba po prostu wsunąć na miejsce bo sam się nie wsunie. Nie ma to jak podnieść pacjenta na duchu :( Załamał mnie gość i to na poważnie. Bo ja 3 tydzień żyłam nadzieją, że będzie lepiej, że idzie poprawa i, że zabiegi mnie z tego wyciągną...
A ja nie wyobrażam sobie żadnego ustawiania kręgosłupa, wciskania dysku itp.
Poza tym mam mętlik w głowie, jedni każą już coś ćwiczyć, inni mówią, że jeszcze za wcześnie, jedni każą leżeć na twardym a inni mówią, że to bzdura, jedni wysyłają do kręgarza drudzy mówią, że Boże broń i z nimi to akurat się zgadzam.
A ja w tym wszystkim sama, w strachu i bezsilności i decyzję też muszę podjąć sama bo każdy lekarz i każdy rehabilitant mówi mi coś innego i przeważnie zaprzecza temu poprzedniemu...
Kolejna wizyta za tydzień. W tym czasie zabiegi i dodatkowe spotkania z rehabilitantką ale we mnie coraz mniej nadziei a coraz więcej lęku i strachu.
P.S. Miałam też rezonans magnetyczny - koszmar.
Poprawa była minimalna czym byłam mocno zaniepokojona ale pan doktor powiedział, że to norma.
Powiedział jednak, że stan ostry już minął i fazie podostrej mogę zacząć fizykoterapię, dostałam skierowanie na prądy TENS i zwolnienie na kolejne dwa tygodnie.
Zabiegi (prądy) sobie ustawiłam, wzięłam dodatkowo lampę sollux. Udało mi się zacząć w środę czyli mam za sobą 3 zabiegi prądów z lampą. Efekt? Żaden. Wiem, wiem, to po prostu jeszcze za mało, cała seria może przyniesie jakąś poprawę.
I tak jakoś się trzymałam, zaczęłam zabiegi więc byłam pełna wiary i nadziei...aż do piątku kiedy to pan od rehabilitacji spojrzał na mnie jak kuśtykam i powiedział mi, że wszystko to co robię u niego i tak mi nie pomoże bo ten dysk to trzeba po prostu wsunąć na miejsce bo sam się nie wsunie. Nie ma to jak podnieść pacjenta na duchu :( Załamał mnie gość i to na poważnie. Bo ja 3 tydzień żyłam nadzieją, że będzie lepiej, że idzie poprawa i, że zabiegi mnie z tego wyciągną...
A ja nie wyobrażam sobie żadnego ustawiania kręgosłupa, wciskania dysku itp.
Poza tym mam mętlik w głowie, jedni każą już coś ćwiczyć, inni mówią, że jeszcze za wcześnie, jedni każą leżeć na twardym a inni mówią, że to bzdura, jedni wysyłają do kręgarza drudzy mówią, że Boże broń i z nimi to akurat się zgadzam.
A ja w tym wszystkim sama, w strachu i bezsilności i decyzję też muszę podjąć sama bo każdy lekarz i każdy rehabilitant mówi mi coś innego i przeważnie zaprzecza temu poprzedniemu...
Kolejna wizyta za tydzień. W tym czasie zabiegi i dodatkowe spotkania z rehabilitantką ale we mnie coraz mniej nadziei a coraz więcej lęku i strachu.
P.S. Miałam też rezonans magnetyczny - koszmar.
Gość: Haps, gw5.sbmec.pl
OdpowiedzUsuń2012/12/02 17:59:43
O.
Wiesz, minimalna czy nie... ale dobrze, że jest poprawa...
Pozdrawiam.
PS. Ja tu naprawdę przez przypadek. I już mnie nie ma.
2012/12/02 18:03:33
OdpowiedzUsuńHaps, ależ mnie tu Twoja obecność wcale nie przeszkadza ;)
No minimalna jest ale to za mało żebym była spokojna...
ma_niusia
OdpowiedzUsuń2012/12/02 21:28:52
Wirtualnie moc sił przesyłam! Trzymaj się !!
slangowska85
OdpowiedzUsuń2012/12/02 21:34:51
Trzymam kciuki za poprawę. Mojej mamie kiedyś dysk wypadł, dowiem się co i jak ją postawiło na nogi i dam znać :)
2012/12/03 14:01:55
OdpowiedzUsuńDzięki Aniu :)
Slangowksa, dziękuję, będę wdzięczna za każdą kolejną podpowiedź :)
lala.lu
OdpowiedzUsuń2012/12/03 23:03:57
Wiesz co, moja mama poszła do kręglarza i ona jej ten kręgosłup nastawił. Ale to było z 15 lat temu. Też jej dysk wypadł. Nie była w stanie się wyprostować i tato zawiózł ją do Legnicy w jakiejś dziwnej pozycji. Bolało podczas nastawiania, ponoć nawet się darła, ale wszystko wróciło do normy po tym nastawianiu - jak ręką odjął. Tylko skąd teraz wziąć takiego doświadczonego kręglarza? Może lekarz coś doradzi? Ale raczej jakiś starszy. A może ten rehabilitant, co mówił o wstawieniu dysku na miejsce?
Powodzenia!
2012/12/04 20:38:40
OdpowiedzUsuńTen rehabilitant ma lekarza, którego może mi polecić ale ja nie zrobię nic dopóki mi mój lekarz prowadzący nie powie, że trzeba, teraz podobno już odchodzi się od takiego nastawiania, robi się to raczej jakąś terapią manualną, która różni się od terapii, którą mam teraz i od nastawiania dysku starą metodą ale nic więcej o tym na razie nie wiem...