Parę dni temu mój aparat miał niezbyt przyjemne spotkanie z podłogą, tak, ostatnio wszystko mi upada :/.
Po upadku przesunęła się obudowa i rozjechał się zoom. Samą obudowę to bym oczywiście przeżyła ale bez zoomu ? No jak ?
TO SE NE DA.
Przez kilka dni jeszcze robiłam jakieś zdjęcia ale zoom wariował na maksa więc trzeba było z aparatem się rozstać na kilka dni :( M zawiózł mi go dziś do serwisu, kosztorys miał być jutro o 12:00 ale jakimś cudem zrobili go już dziś i już wiem, że będę miała swój aparacik naprawiony bo sumę jaką na rzucili da się jakoś przeżyć :)
Szkoda tylko, że ma im to zająć od 3 do 5 dni, bo ja już w tej chwili bez mojego aparatu czuję się jak bez ręki ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz